świąteczne pierniczki – najpyszniejsze!

Listopad powoli się kończy… czas najwyższy zabrać się za pieczenie świątecznych ciasteczek. Rzadko udaje mi się to zrobić na tyle wcześnie, ale tym razem aura i przeziębienie Starszaka sprawiły, że zabraliśmy się za pieczenie już tydzień temu. Dziś mogę spokojnie powiedzieć, że trzeba będzie całą akcję powtórzyć – pierniczki są tak pyszne, że nie doczekawszy lukrowania, połowa została już zjedzona. Zbliża się weekend – spieszę z przepisem, możecie się brać do roboty!

Pierniczka, mamo!

Gwoli sprawiedliwości muszę przyznać, że pierniczki znikają w trzech brzuchach: zarówno Synków, jak i moim…:-) Przepis ten mam już od lat (dostałam od Cioci mej własnej) i co roku robię z tego samego – nawet nie kusi mnie na zmianę, czy próbowanie innego, co najwyżej sama lekko podmieniam składniki, także i wam zdradzę co próbowałam już „zamiast” i przy czym zostałam.

Przepis na pyszne pierniczki

Przed przystąpieniem do pracy przygotujcie – a czego w domu nie posiadacie – zakupcie:

  • 1 kg mąki pszennej
  • 3 jajka
  • 25 dag miodu
  • 25 dag cukru (jak mamy bardzo słodki miód, radzę dać mniej – ja np. teraz z miodem rzepakowym, dałam jakieś 2/3 szklanki – pierniczki wyszły mega słodkie)
  • kostka masła
  • 1 łyżeczka amoniaku
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • spora łyżka kakao
  • łyżka oleju kokosowego (oryginalnie był tu plaster smalcu – ja zmieniłam, olej zawsze mam, a smalec specjalnie na to kupowałam i resztę wyrzucałam)
  • przyprawy korzenne

Tu zaznaczam, że przypraw jest sporo – gotowych mieszkanek piernikowych – warto zwrócić uwagę na ich skład, bo często na pierwszym miejscu jest mąką (!) albo cukier, a chodzi nam najbardziej o przyprawy – także takiej o dobrym składzie, ja daję jakieś 2 opakowania mieszanki.

Praca wre 🙂

W dość dużym rondelku topimy masło, dodajemy miód, cukier, olej kokosowy, przyprawy i kakao – całość mieszamy. Gdy przestygnie wbijamy jajka, mieszamy i dodajemy przesianą mąkę (zostawiamy trochę do wyrabiania), do tego rozpuszczoną w łyżeczce wody  sodę i amoniak, i wszystko mieszamy. Ciasto powinno być „luźne” – dodajemy mąkę po trochu, żeby je dobrze wyczuć.

Kontrola jakości pierniczków

Wyjmujemy po kawałku ciasta i wałkujemy – w rozwałkowanym wykrawamy pierniczki – najlepiej foremkami. Surowe układamy na blasze i pieczemy ok. 10 min. w nagrzanym piekarniku (150-160 st.)

Sprawdzamy, czy aby dobrze się rumienią 😉
Nagie, czy udekorowane?

Upieczone pierniczki dowolnie ozdabiamy. My póki co trzymamy „gołe” – i takie nam wchodzą do brzuchów wspaniale – polukrowane będą za to na święta. W tym roku wykorzystaliśmy stempelki, dzięki którym i bez dodatkowych ozdób pierniczki wyglądają ślicznie.

Uwielbiam pieczenie pierniczków – jest to swoisty pierwszy etap wprowadzający do Świąt. Poza wspaniałym smakiem pierniczków – w cudowny nastrój wprowadza roztaczający się w całym domu zapach. Ummm… po prostu zapach Świąt.

Pozostaje ozdobić

Samo lukrowanie jest świetną zabawą, jednak bywa, że długą i żmudną – w pracy z dziećmi radzę skorzystać też ze stempelków i lukrować np. „co trzeci” 😉 Bo zawsze po jakimś czasie, zjedzeniu orzeszków, rodzynek i innych posypek oraz wylizywaniu paluszków od lukru brzuch zaczyna być na tyle ciężki, że koniec końców zostaniemy z lukrowaniem sami 😉

Także miłej pracy i słodkiego efektu!

Nasze bywają takie piękne!

I aby jak najwięcej dotrwało do Świąt! Smacznego!

P.S. Upieczone pierniczki przechowujemy w zamkniętym naczyniu, można np. z kromką czarnego chleba. Jak czasem pochowam w różne miejsca, to cieszę się ich smakiem i kilka miesięcy później – przypadkiem znalezionymi w najdalszych czeluściach szafek kuchennych. Jaka to radość, a smak tak samo wspaniały! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *