rzecz o karmieniu piersią

Nie karmisz piersią – źle, to chyba jesteś wyrodną matką. Karmisz – to pewnie za długo, a może za krótko… lub za często, albo i za rzadko… Karmienie piersią – dlaczego temat ten wywołuje tyle kontrowersji i dzieli matki na dwa fronty: te karmiące i te nie karmiące…? 

Jak to jest z tym karmieniem?

O tym, że karmienie piersią jest najlepszym sposobem na karmienie noworodka nie trzeba pisać. Myślę, że jest to oczywiste. Cudowne właściwości mleka matki, są szeroko opisywane i wychwalane, a do tego nadal jeszcze do końca nie zbadane. Można co najwyżej dyskutować na temat zalet karmienia piersią, ale to raczej w kontekście odczuć matki, bo jeśli chodzi o dziecko, to nie ma wątpliwości co dla niego jest najlepsze. W każdym razie temat karmienia piersią wzbudza wiele kontrowersji i zainteresowania. W jakiejkolwiek dyskusji na ten temat, dochodzi prawie do walki na noże. Matki „butelkowe” czują się zaszczute, ale czy tak jest? Czy może właśnie to karmienie piersią, szczególnie długie, jest piętnowane i trudne do zaakceptowania?

Temat ten jest mi szalenie bliski, dlatego zbieram się do napisania  o tym kilku słów już od jakiegoś czasu.

Tak cenię sobie karmienie piersią

Jestem matką małego ssaka. A nawet dwóch, tylko Starszak już wyrósł ze swego ssania – pałeczkę przejął wtedy Maluch.

Jestem matką karmiącą. Myślę, że nawet mogę powiedzieć – długo karmiącą. Długo karmiącą dwóch moich synów, zarówno w sumie (bo z niewielką przerwą pomiędzy), jak i każdego z osobna. Chyba już coś na ten temat wiem i mogę powiedzieć.

Nie, wcale tego tak sobie nie zaplanowałam. Nikt o tym nie decydował, to sprawa wyłącznie pomiędzy moimi synami a mną. Taka mamy potrzebę i tak jest. Zalety są dla nas oczywiste. A co dla nas było i jest najważniejsze?

BLISKOŚĆ – pomiędzy matką a dzieckiem. Karmienie piersią daje nam niesamowity kontakt. Jest przedłużeniem tej bliskości, która powstała w trakcie dziewięciu miesięcy ciąży. Wspaniale oddają to słowa Janusza Korczaka, w których twierdzi On, że karmienie piersią jest przedłużeniem ciąży:

„Bo karmienie jest dalszym ciągiem ciąży, jeno dziecko z wewnątrz przeniosło się na zewnątrz, odcięte od łożyska pochwyciło pierś, nie czerwoną, a białą krew pije”
(J. Korczak „Jak kochać dziecko”)

Karmienie piersią to wspomaganie poczucia ciepła, miłości i przywiązania. To nawiązywanie emocjonalnej więzi pomiędzy matką i dzieckiem.

ZDROWIE – zarówno mamy, jak i dziecka. Karmienie piersią nie zapewni braku infekcji dziecka, ale da mu większą odporność, czyli narzędzie do stawiania jej czoła i co za tym idzie, łagodniejszy przebieg choroby. A Tobie da pewność, że robisz, wszystko co w Twojej mocy, aby zapewnić dziecku zdrowie, zarówno w okresie karmienia, jak i w późniejszym etapie jego życia. Dzieci karmione piersią są w przyszłości w mniejszym stopniu narażone na wiele chorób m.in. astmę, choroby serca, otyłość czy alergie. Natomiast w przypadku infekcji mamy, daje dziecku przeciwciała do walki z maminą chorobą. No i póki co, mogę powiedzieć, że u nas się to sprawdza (oby słowa te nie zostały wypowiedziane w nieodpowiedniej minucie! tfu, tfu, już odpukuję w cokolwiek niemalowanego ;-)).

Z kolei dla mamy, to mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwór piersi. Specjaliści twierdzą, że to jedna z najlepszych metod zapobiegania nowotworowi.

ROZWÓJ – karmienie piersią wspomaga rozwój mózgu dziecka. Podobno są na to badania naukowe. Mam nadzieję, że się sprawdzi w przypadku moich smyków 😉

WYGODA – jest dostępne zawsze, kiedy jest potrzebne. Ma odpowiednią temperaturę i nie potrzebuje żadnego przygotowania! 🙂 Śpiąc z maluchem (o zgrozo!;), nie trzeba nawet specjalnie wstawać.

Szanujmy swoje wybory

Wierzę, że w tym całym konflikcie każdy ma swoje racje, bo skoro matka wybiera taką, czy inną drogę karmienia, musi mieć ku temu konkretny powód. Wiadomym jest przecież, że każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej. I wszystkie kochają swoje dzieci najmocniej na świecie – powinny się zatem wspierać w swojej macierzyńskiej drodze, a nie prowadzić walki na argumenty.

Każdy ma swoje racje, ja bym tego czasu, towarzyszących temu emocji i uczuć nie zamieniła na nic innego…

A Wy, jakie macie doświadczenia?

2 myśli nt. „rzecz o karmieniu piersią”

  1. Śpimy ze swoim Skrzatem w jednym łóżku i karmimy już 5 mc, bliskość, ciepło i więź są niesamowite. Z pragmatycznej strony dodam, że tylko się przekręcę na bok…i gotowe! Planuję jeszcze karmić i karmić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *