koniec lata – grzybobranie

Tegoroczne lato nie było dla nas łaskawe. Aż wstyd się przyznać, że ani razu nie zanurzyliśmy się w jeziorze – nie do pomyślenia, bo zdarzało się kiedyś, że codziennie spieszyliśmy po pracy nad wodę, aby jak najszybciej do niej wskoczyć… a tego roku… szkoda gadać…

Cieszmy się tym co jest – zakaz narzekania!

No dobra, może nie było najpiękniej, najgoręcej, było sporo deszczu, wiatru i takich tam… ale to jednak lato! Dłuższe dni, gorące słońce (kiedy już się pojawiło ;), to jagody, maliny, porzeczki – to wszystko to, na co czekamy cały rok. Za chwilę przecież będziemy za tym tęsknić. No to łapaliśmy – ile się dało tych promyków słońca, aby przechować, poupychać gdzieś po kieszeniach i trzymać na szare ponure jesienne dni i mroźne zimowe ciemne poranki…

A teraz już koniec – taki jak całe lato – może niebyt piękny i gorący, ale ma swoje zalety. Grunt to doszukać się takowych…

Schyłek lata – czas na grzybobranie

My wybraliśmy się na poszukiwania… tak, tak – od czasu, kiedy Najmłodszy był jeszcze po drugiej stronie brzucha (a był to czas, obfitujący w podgrzybki, o tak!) – grzybobrania weszły nam w krew – i już Chłopaki rwą się  do poszukiwań…

No nie powiem, żeby były z tego jakieś niesamowite zbiory, bo przecież…

Grzyby, to jedno… ale las jest ciekawy nie tylko grzybami. Starszak wyrwał się od razu i raz dwa pobiegł postrzelać niecierpkami – dzieciaki uwielbiają doświadczenia – toteż zapamiętane z ostatniego, dość już odległego w czasie, spaceru z dziadkiem, zaowocowało wiedzą na temat tej leśnej rośliny 😉 Zostałam natychmiast pouczona, co to takiego i jak to zrobić aby wystrzelić nasiona niecierpka.

Niecierpek pospolity (Impatiens noli-tangere), to pospolita roślina w naszych lasach – jak niewiele trzeba, aby zainteresować dzieci przyrodą! I przy okazji w ciekawy sposób wytłumaczyć różne zjawiska przyrodnicze (tu np. rozsiewanie się nasion).

Także postrzelane zostało niecierpkami, porzucane szyszkami, kamykami, gałązkami i czym tylko się dało do jeziora (tak,tak – mimo wszelkiej ostrożności Malucha: „nie mam talosze, nie moźna do wody” – jedna noga w trampku sucha się nie ostała;)

  

No dobra… grzybów może dużo nie nazbieraliśmy (nie byliśmy przygotowani na zapuszczanie się w las – nie mieliśmy taloszy, jak mówi Maluch;) – ale za to trochę wrażeń – jak najbardziej! Jak zawsze zresztą 🙂

Wyruszajcie do lasu, póki pogoda na to pozwala – już czas na poszukiwania pierwszych oznak jesieni 🙂

A na weekend planujemy grzybobranie! Kto już był i może pochwalić się zbiorami?

2 myśli nt. „koniec lata – grzybobranie”

  1. Strzelanie niecierpkami jest super, niech zgadnę, który to Dziadek;) poproszę paczuszkę suszonych grzybków, bo ja w tym sezonie już nie dam chyba rady wybrać się na grzybobranie. Buziaki dla Chłopaków!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *