drzewa nie krzyczą

Są naszymi sojusznikami w walce o czyste powietrze. Dają nam cień w gorące dni, a w deszczu schronienie. Teoretycznie wszyscy kochamy drzewa. Jednak w praktyce różnie to bywa. Bo przecież złośliwie zasłaniają nam najpiękniejszy widok za oknem, gubią liście gdzie popadnie albo czyhają  przy drogach na nasze życie.

Czy drzewa prowokują postawę NIMB (Not In My Backyard)?

Wszystko fajnie. Wiadomo, jak bardzo są nam potrzebne, trzeba sadzić, trzeba dbać, trzeba kochać, ale… nie na moim podwórku, nie w moim ogródku. To trochę tak, jak z niektórymi inwestycjami, służącymi wszystkim, ale wywołującymi wiele kontrowersji – każdy rozumie i nie ma wątpliwości co do potrzeby ich powstania, ale jednak nie chce mieć ich blisko siebie. Ale drzewo to nie elektrownia jądrowa… prawda…?

Drzewa – mordercy

Najbardziej groźny gatunek to drzewa-mordercy. Rosną wzdłuż drogi, w najgorszym przypadku po dwóch stronach, tworząc aleję – i tak nastają na nasze życie. W najmniej oczekiwanym momencie atakują znienacka i masz! Ciężko wyjść z takiego spotkania cało, a auto to na pewno skasowane. Nie wiadomo po co są przy tej drodze, przecież widoki też zasłaniają…

Drzewa głosu nie mają

Same się nie obronią. Liczą na nas – że ktoś zawalczy o ich byt, że komuś będzie zależało: że może widział jak rośnie, że lubi ten widok, to miejsce, że komuś pomaga się odnaleźć. A tak w ogóle, to nie im powinno zależeć, tylko nam. Są przecież dla nas, to nam jest milej, zdrowiej, piękniej… Przecież to my je sadzimy, dla nas a przeszkadzają nam nawet w miejscach do tego przeznaczonych, bo zacieniają, bo ptaki na nich siedzą i… trafiają w przechodniów… I zamiast wykorzystywać potencjał istniejących już, dorosłych drzew na działce wycinamy je w pień, aby móc coś zbudować. A czy to niemożliwe, trochę się wysilić i wkomponować drzewa w inwestycję? Trzeba tylko odrobinę dobrej woli.

Bez litości

A my im co…?  Ostatnio nie sposób nie zauważyć, ilu tylko czekało na zielone światło i…. ciach! Znikają z miejskiego krajobrazu… ciach! Pozostają puste place… ciach! Działka zyskuje na wartości… ciach, ciach! Czy człowiek potrzebuje strażnika nad sobą, żeby być człowiekiem? Nie, wcale nie chodzi o to, żeby się przykuwać do drzew i bronić ich swą piersią za wszelką cenę i bez zastanowienia. Nie mówię, że nie wolno wyciąć i basta! Ależ proszę. W końcu to one są tu dla nas. No właśnie, dla nas – więc jak są, to po to, by nam było dobrze i jedyne co musimy, to zdać sobie z tego sprawę… Zdać sobie sprawę, że z drzewami w mieście jest piękniej i zdrowiej. Trzeba zdać sobie sprawę, że aby drzewo urosło, potrzeba dużo czasu i wtedy docenić te już istniejące. Nie traktować ich jako przeszkodę w inwestycji, ale jako element podnoszący atrakcyjność terenu. Trudna sprawa, wiem…

Czy to jeszcze jest drzewo…?

Ci, którzy tego dokonują, robią to pod hasłem pielęgnacji, lub powołują się na bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo ok, ważna sprawa i dość oczywista, ale nazywanie tego pielęgnacją, to już pomyłka. Tworzenie potworków, czyli ogławianie – straszące, smutne kikuty stojące wzdłuż miejskich ulic… biedne drzewa, którym ucięto gałęzie. Ani to korzystne dla estetyki miasta, ani zdrowe dla drzewa. Pozbawione dużej ilości gałęzi, a co za tym idzie – liści, ma zaburzaną równowagę pomiędzy częścią nadziemną a podziemną. Zabiegi pielęgnacyjne drzew starszych, to usuwanie gałęzi suchych, martwych, czasem ocierających się, które stwarzają niebezpieczeństwo dla ludzi. Zgodnie ze sztuką ogrodową – cięcie nie powinno zmieniać ani pokroju ani wysokości drzewa. A to co zbyt często niestety widzimy w krajobrazie naszych miast, już drzew nie przypomina. Jedyne co dobre w dzisiejszej sytuacji, to to, że możliwość usunięcia drzewa, daje nadzieję na zaprzestanie tej potwornej praktyki powolnego uśmiercania drzewa poprzez uszkadzanie go, ale pewności nie ma.

Wszystko wyciąć i… pomalować na zielono, żeby było ładnie

Właśnie tak – temu przeszkadza, że daje cień, temu że gubi liście,  że ptaki siadają i pod drzewem akurat wypada miejsce spadku ich odchodów. Innemu po prostu, dla zasady – przeszkadza i już. Także co najczęściej słyszy osoba, która projektuje teren zieleni wspólnej, ogólnodostępnej? Wyciąć, wyciąć, usunąć… ale żeby było ładnie, to najlepiej pomalować na zielono ;-). Bo przecież zieleń każdy lubi.

Jeśli naprawdę musisz usunąć drzewo – posadź choć jedno. Zobaczysz ile czasu to, które posadzisz potrzebuje, aby stać się takim, które chcesz usunąć… Jeśli rośnie w niezbyt fortunnym miejscu, posadź nowe w miejscu bardziej przemyślanym. Nie pozwól, aby nasze dzieci wzrastały w świecie pozbawionym drzew.

Moi chłopcy już posadzili 🙂

Jedna myśl nt. „drzewa nie krzyczą”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *